piątek, 4 maja 2012

[Sprzętologia] Nintendo 3DS part I - Hardware



 Konsole przenośne to bardzo ważna sprawa dla każdego gracza. Pozwalają mu się cieszyć ulubionymi tytułami nie tylko w domu, przed telewizorem, ale i w pociągu, parku czy na kibelku. Aktualnie stanowią bardzo duży kawałek tortu, jakim jest rynek gier, i choć
z początku nie były traktowane poważnie, teraz nabrały na znaczeniu dla całego świata graczy. Wielkie N ponad rok temu stworzyło kolejną konsolę z rodziny DSów - 3DS. I chociaż od premiery nowej przenośki od Nintendo minął już długi czas, chciałbym się podzielić moimi wrażeniami po kilkutygodniowej przygodzie z 3DS'em.



Zacznijmy od szybkiej notki z przeszłości. Poprzednikiem przenośki z 3D był DS, pod którego nazwą kryje się Dual Screen (dwa ekrany gdzie jeden z nich jest dotykowy). Konsola biła rekordy sprzedaży chociaż ,ze względu na moc obliczeniową porównywalną z Nokią N-Gage, była obiektem żartów i drwin ze strony fanbojów Sony i Microsoftu. Nintendo poszło za ciosem i postanowiło dać fanom to samo tylko podkręcone sprzętowo i z ciekawym dodatkiem – 3D bez okularów. Chłopaki postanowili nie odcinać się od dosyć dobrze rozpoznawanej marki (nie mowa tu o Polsce oczywiście) DS i swoją nextgenową konsolę nazwali podobnie z podkreśleniem na jej wyróżnik. Tak przez trudy i znoje powstało dzisiaj omawiane Nintendo 3DS.

Na premierze dostępne było w dwóch kolorach: Cosmo Black i Aqua Blue. Barwy prezentują się przeciętnie, ale na szczęście Nintendo szybko naprawiło swój błąd i wydało ich więcej. Lakier jest bardzo solidny i nie ma problemu z przetarciami i odbarwieniami. Zawiera on jednak w sobie brokat (błyszczące drobinki) który wygląda delikatnie nie stylowo. Drobiazg, ale mogli to lepiej rozwiązać. Są to gładkie lakiery (glossy) ale lepiej zastosowane niż u konkurencji (PSP Piano Black) gdzie każde dotknięcie zostawiało ślad palców i non stop obudowa wymagała wycierania.

Całość trzyma się bardzo solidnie i sprawia bardzo pozytywne wrażenie. Nie stwarza pozoru, że klapka za chwilę odleci (jak w przypadku DS Lite gdzie nie zawsze był to tylko pozór) za sprawą mocnych zawiasów. Nic nie trzeszczy, nie jest luźne i nie wystaje. Konsola została bardzo dobrze zaprojektowana i przyciski są dobrze umiejscowione oraz sprawnie działają. Przyczepiłbym się jedynie to przycisków „Select”, „Home” i „Start” których wciśnięcie wymaga trochę silniejszego nacisku. Analog chodzi płynnie i gładko dając duży komfort w grach gdzie poruszać musimy się w trzech wymiarach. Mało wygodnie steruje się w takich wypadkach krzyżakiem, jak w przypadku DSa gdzie analoga nie było, i choć w FPSach wykorzystano ekran dotykowy do sterowania kamerą, mnie osobiście ten pomysł nie przypadł do gustu. Kwestia przyzwyczajenia.

Konsola zaopatrzona jest w trzy kamery: jedna wewnątrz klapki, pozostałe na zewnętrznej stronie. Rozdzielczość nie jest najlepsza (każda ma 0.3 MP) choć nie jest tu najważniejsza. Wewnętrzna służy do robienia zdjęć swojej twarzy do różnych minigierek (Face Raiders, tworzenie swojego Mii) i na razie nas nie interesuje – miłym gestem ze strony Nintendo byłoby wydanie aplikacji pozwalającej komunikować się z innymi użytkownikami (albo nawet z klientami na innych urządzeniach jeżeli byłby to komunikator pokroju Skype).  Zewnętrzne są dużo ciekawsze i pozwalają na robienie zdjęć i nagrywanie filmików w stereoskopowym 3D. Efekt byłby lepiej widoczny przy lepszej jakości, ale przy porządnym oświetleniu zdjęcia dają radę. W przeciągu minionego roku z 3DS'em Nintendo dodało opcję nagrywania filmów w 3D. Jakość taka sama jak na zdjęciach, jednak potrafi gubić punkt odniesienia (przy gwałtownych ruchach czy bliskim zbliżeniu konsoli do obiektu) i zamiast ładnego przestrzennego obrazu widzimy dwa przesunięte względem siebie obrazy w 2D.

Kończąc pisać o samej konsoli, wypadałoby jeszcze wspomnieć o ekranach :) Dolny, mniejszy ale dotykowy służy do nawigacji w menu a w grach zastosowania znajduje przeróżne. Wszystko zależy od wyobraźni twórców która ograniczona jest tylko (albo aż) niewielkimi rozmiarami ekranu oraz braku multitoucha. Dotyk działa bardzo płynnie i precyzyjnie zarówno podczas używania stylusa jak i palca (choć wiadomo, tym pierwszy lepiej). Górny ekran, w którym tkwi cały potencjał konsoli, został poszerzony w stosunku do poprzednich DSów i to na nim wyświetlany jest obraz 3D. Rozdzielczość nie jest duża ale pozwala cieszyć się obrazem bez pikselozy. W menu główny znajdują się na nim informacje czy mamy dostęp do internetu, ile zrobiliśmy kroków/liczba zdobytych punktów, data/godzina i poziom naładowania baterii oraz miniaturka aktualnie wybranej aplikacji. 
Jeżeli chodzi o efekt 3D to możemy go dowolnie regulować (bądź wyłączyć) umieszczonym na prawej krawędzi sliderem. Jest to dobre rozwiązanie dla osób którym taki obraz męczy oczy i nie pozwala się cieszyć samym oprogramowaniem.



Dodam jeszcze drobną notkę o samej baterii. Trzyma bardzo krótko. Według informacji z PCWorld sprawa wygląda tak:
175min (2h 55min) z pełnym 3D, włączonym WiFi, maksymalną jasnością ekranu oraz z podkręconym na maksimum głośniczkiem;
262 (4h 22min) min bez 3D, WiFi, z jasnością ustawioną na minimum, wyłączonymi głośniczkami i z włączonym trybem oszczędzania energii.
Jest to wynik bardzo nie satysfakcjonujący gdy planujemy dłuższą podróż bez możliwości podłączenia konsoli do gniazdka. Ratuje nas tylko ładowarka samochodowa (nie ma takiej w zestawie) czy doczepiane, zewnętrzne akumulatory od Nyko lub Power Play które, według opisu producenta, podwajają żywotność baterii.


Dziękuję za przeczytanie i zapraszam wkrótce na drugą część recenzji poświęconą oprogramowaniu i wbudowanych minigierkach w 3DS'ie. Komentarze mile widziane!
korekta: kociarz

2 komentarze: